Opowiem Wam o moim śnie

sen

Rzadko śnię, a jeżeli już, to historie, które mi się przydarzają raczej nie są wyszukane i nie zostają w głowie na dłużej. Ta jest troszkę inna…

Każdy, kto choć raz w swoim życiu otarł się o sen wie, że zostaje wówczas rzucony w bliżej nieokreślonym czasie w jakieś miejsce akcji, po czym brutalnie wyciągnięty, zazwyczaj wtenczas, kiedy sprawy przybierają niepożądany obrót (mówiąc wprost – odkąd tylko pamiętam, w moim przypadku zawsze był to moment nieuchronnej śmierci).

Tym razem znalazłem się przy śmietniku. Był środek dnia. Szedłem z żoną i córką, i rozmawiałem ze swoim dzieckiem o Bogu – nie jakoś specjalnie głośno, ale też bez szeptania, raczej normalnie. Po kilku naszych zdaniach słyszę kobiecy głos ze śmietnika:

– Boga, jeśli się chce, można dostrzec w dwóch przypadkach: przez 5 minut na lekcji religii i przez 45 minut w kościele w niedzielę.

Dziewczyny ruszają przodem, bo gdzieś się spieszymy, ale ja zatrzymuję się przy śmietniku i zaczynam rozmowę z panią – nie kloszardem, nie żebrakiem, ale osobą, która akurat znalazła się w tym miejscu:

– Powiedziała pani, że jeśli się chce. Ano właśnie, jeśli jest ciepło i ma pani ochotę na schłodzone piwo, takiego leszka (serio tak mówiłem, więc nie zmieniam), to patrzenie na, mówienie o tym, nie spowoduje, że ugasi pani pragnienie.

Po tych dziwnych słowach kobieta wychodzi ze śmietnika i zaczyna się uśmiechać, a ja zachodzę w głowę co spowodowało ten stan. Czyżby dobrana metafora? Mało tego, pani bierze mnie pod ramię i dalej wędrujemy już razem. Dziewczyny przed nami i niewzruszone, jakby to było normalne.

Kontynuuję wywód:

– Proszę nie wyrabiać sobie opinii na temat Kościoła, księży z telewizji, bo wtedy trochę przypomina pani moją córkę, która mówi, że obiad jej nie smakował, a na pytanie, czy w ogóle kosztowała, odpowiada – nie. Może warto więc dać Panu Bogu te 5 minut na próbę (nie rozwinąłem wątku dlaczego tylko przez 5 minut da się spotkać Boga na lekcji religii, ale tak sobie myślę, czy dla tych 5 minut nie warto przesiedzieć 45?). Co do 45 minut w kościele, to cieszy mnie, że ma pani takie zdanie. Jest to wspaniały grunt, na którym można już coś budować. Nie zatrzymując się na niedzielnym katolicyzmie, bardzo popularnego niestety sortu – to już sobie tylko wtedy pomyślałem.

I dalej mówię:

– Widzi pani, bardzo często do powiedzenia na temat Kościoła mają Ci, którzy zazwyczaj nie chodzą na Msze Święte, nie uczestniczą aktywnie w życiu Kościoła, ale doskonale wiedzą, co tam jest nie tak…

Nie dokończyłem, bo właśnie w tym momencie zakończyło się moje śnienie. Być może, idąc tropem poprzednich doświadczeń, zbliżaliśmy się do mojego spektakularnego końca i Anioł Stróż oszczędził mi tej żenady. Mnie jednak zainteresowało kilka rzeczy, które nieco trawiłem po przebudzeniu: dlaczego ta pani podała właśnie takie przykłady na spotkanie z Bogiem, symbolika śmietnika w całej historii, podjęcie tematu rozmowy po swobodnej wymianie zdań z córką – codzienne świadectwo, użyte przykłady nie były przygotowywane a jakoby wypływały naturalnie (czyżby nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was [Mt 10, 19-20]?).

Chcę Was z tym wszystkim zostawić. I choć wielu z Was być może powie – phi, nic specjalnego – to jednak ja wyciągam z całego zajścia wiele nauki, dużo wniosków i dobra.

Ale jedno jest pewne, to nie był sen z cyklu Nowego Testamentu – konkretny, niealegoryczny, mówiący wprost. Czy jednak się mylę?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s