Boskie Avengers

boskie avengers

Delikwent, który wychowywał się na Seagalach, van Damme’ach i innych Arnoldach, siłę człowieka utożsamia z siłą fizyczną, górą mięśni i argumentami, które mieszczą się w pięściach bohatera. Byłem takim delikwentem, co to podirytowany siedział sobie i patrzył na tych rzezimieszków, łapserdaków i hultajów jednych, którzy to śmiali się z nowo przybyłego (bo przecież nasz bohater zawsze musiał być znikąd, ale z przeszłością w siłach specjalnych, tajnych służbach, etc.), a później już śmiać się nie mogli, a już na pewno nie pełnym uzębieniem.

Takie patrzenie na siłę człowieka pozostało mi do dziś, przez co czasem w swej codzienności przypominam statystycznego Żyda sprzed dwóch tysięcy lat, który to myśląc Wybawiciel, Mesjasz, miał przed oczami człowieka, który wjedzie, rozwali przeciwnika, nie pozostawiając wątpliwości, kto tutaj rządzi, a następnie będzie już tylko dobrze lub bardzo dobrze.

Łapię się na tym, że patrząc na niektóre przedstawienia św. Michała Archanioła myślę czemu on taki zniewieściały, czasem nawet z brzuszkiem, a gdzie ta męskość, gdzie ta rzeźba?

Po czym przywołuję się do porządku i dobrze wiem, że to nie tak. Siła, ta fizyczna, nie jest najważniejsza w walce, a już na pewno nie spoczywa w tężyźnie fizycznej. Ba… nie spoczywa nawet w nas samych. Spoczywa w Bogu. Jesteśmy silni tym, co dostajemy od Taty. Jeżeli trwamy w Nim, to nie mamy się czego obawiać. Przykładów mamy z Pisma Świętego sporo. Właściwie, to chyba każdy z powoływanych przez Boga miał jakąś wadę główną, że tak to w skrócie nazwę, a dawał radę. I to jak. Oczywiście nie sam, ale przez posłuszeństwo Bogu, czyli Jego mocą.

Najdoskonalszym przykładem, choć nieco odmiennym od powyższego grona, bo bez żadnej skazy, jest Ona. Kruchutka, drobniutka, ale po Bogu najsilniejsza ze wszystkich. Na imię „Maryja” nasz największy przeciwnik wpada w furię, bo wie, że Niewiasta z Nazaretu poprzez pokorę, posłuszeństwo Synowi jest w stanie odeprzeć każdy atak złego.

Warto więc nieco przekształcić swoje wyobrażenia na temat bohaterstwa oraz bohaterów i jako takich uważać nie tych, co walczą na gołe piąchy, robią triceps i biceps, używają technologii jutra, czy… są nierealni, ale tych, którzy walczą dla nas, i to tak naprawdę, w Niebie.

Przyszło mi więc do głowy, aby zastąpić herosów dzisiejszej popkultury świętymi, czyli tymi, na których powinniśmy się w rzeczywistości wzorować. Dążyć do tego, aby być takimi jak oni – niedoskonali, ale święci.

Posłużę się więc zlepkiem fantastycznych postaci z komiksów i filmów, a więc Avengersami. Postaram się przy tym być bardzo delikatny, aby ta podmiana dla fanatycznego wielbiciela całej szóstki, czy też wybranego z tzw. superbohaterów, wyglądała całkiem naturalnie. Aha, zdecydowałem się „tylko” na świętych ludzi z wadami, tzn. że udziału w tym zestawieniu nie weźmie ani Mama, ani Archaniołowie.

Dajmy światu fantasy iluzoryczne szanse 🙂

Iron Man

Ilekroć patrzę na wznoszącego się Tony’ego Starka w zbroi z charakterystycznie rozłożonymi rękoma, to widzę Niepokalaną z dłoni Której wypływają strumienie łask dla grzeszników. Mamusia jednak nie bierze udziału w tej próbie podmiany wzorów, a więc trzeba postawić na kogoś, dla kogo taki wizerunek Maryi nie będzie bez znaczenia. Dodatkowym smaczkiem jest tu także genialny umysł Tony’ego i fascynacja nowościami technologicznymi. Czyż więc wybór nie może być bardziej oczywisty? Stawiam na św. Maksymiliana Marię Kolbego.

iron max

Kapitan Ameryka

Jak znaleźć świętego z tarczą? Okazuje się, że bardzo prosto. Żył na przełomie V i VI wieku. Podobnie jak Steve’a Rogersa chciano zrobić marionetką do podniesienia morale żołnierzy, tak też współbracia naszego świętego chcieli dopasować go do swoich oczekiwań. A tarcza? To charakterystyczny znak przynależności do naszego Pana – Jezusa Chrystusa. Słyszeliście o medaliku, który na rewersie ma krzyż, a na nim litery – na belce pionowej: C S S M L – Crux Sacra Sit Mihi Lux (Krzyż Święty niech mi będzie światłem), na belce poziomej: N D S M D – Non Draco Sit Mihi Dux (Smok niech nie będzie mi przewodnikiem)? Dokładnie! Stawiam na św. Benedykta z Nursji.

kapitan benedykt

Hulk

Można podmienić go na brazylijskiego piłkarza, grającego na co dzień w Zenicie St. Petersburg, ale poszukajmy kogoś, o kim z pewnością możemy mówić, że jest już w Niebie. Bardzo silny i fizycznie raczej brzydki – skupmy się na tych przymiotach Bruce’a Bannera po transformacji w zielonego stwora. Jest taki święty, o którym legendy mówią, że był tak odrażający, że czasem przedstawia się go z głową psa. Miał za to ogromną siłę, którą chciał służyć najmocniejszemu na ziemi. Wstąpił w szeregi szatana, ale kiedy dowiedział się, że ten lęka się Chrystusa, postanowił zmienić barwy. Po przyjęciu Chrztu Św. wyładniał. Za pokutę i zadośćuczynienie miał przeprowadzać ludzi przez rzekę Jordan. Pewnego razu wziął na swe barki Dziecię, które przytłoczyło go ciężarem. Okazało się, że to Pan Jezus, a święty dźwiga w tym momencie cały świat. Stąd też o naszym świętym bohaterze często mówimy – niosący Chrystusa (Christoforos), co bardziej odnosi się do noszenia w sercu, aniżeli obrazu, który wywodzi się z przytoczonej legendy. Stawiam więc na św. Krzysztofa.

cristoforos

Thor

Przybysz z obcej planety. Swoją drogą… do tego, aby zostać świętym, trzeba żyć nieco inaczej, mieć głowę gdzieś indziej – na planecie Niebo. Fakt ten nie będzie więc tutaj przydatny, bo tyczy wszystkich znajdujących się już Tam. Ale ciekawy jest dla mnie atrybut Thora, czyli młot. Czyli, że św. Józef, bo na pewno dzierżył w dłoniach takie narzędzie nie raz. Nie, popatrzmy nieco metaforycznie, a zobaczymy świętego, o którym mówi się „młot na heretyków”. Doskonały mówca z darem proroctwa, bilokacji i czytania w ludzkich sumieniach. Bardzo popularny w naszym kraju i często przywoływany. Co prawda zwłaszcza wtedy, kiedy coś zgubimy, ale to tylko świadczy o skuteczności działania. Sam zaręczam i stawiam na św. Antoniego z Padwy.

antoni

Hawkeye

W gronie Avengersów chyba najmniej popularny i trochę na uboczu. Poszukajmy zatem kogoś, kto podobnie jak Clint Barton nie działa na pierwszym planie. Atrybuty superbohatera? Łuk, biała broń. W naszej podróży wybierzmy się więc do… lasu, bo przecież tam może ukrywać się święty, który będzie tutaj pasował. Może jakiś leśnik? Trafiamy na jelenia, który między rogami ma krzyż, i który… mówi o porzuceniu uciech tego świata i rozpoczęciu nowego życia z Bogiem. Zupełnie jak u… świętego znanego z wizerunków na nalewkach alkoholowych i nieobcego każdemu myśliwemu. Stawiam na św. Huberta.

hubert

Czarna Wdowa

Z pozoru – zwyczajna babeczka, bez specjalnych atrybutów, bez supermocy. Można powiedzieć, że Natasha Romanoff to towarzyszka tych superherosów, która po prostu robi swoje. Trudny to wybór – jedna kobieta spośród takiej rzeszy świętych. Z pomocą jednak przychodzi to, co napisałem wyżej – robiąca swoje. Jej postawa jest dla mnie ogromnym pokrzepieniem, bo pokazuje jaka jest moc modlitwy, moc trwania. Codziennie ufam Bogu, bo On wie lepiej, bo On wyciągnie mnie i moich bliskich z bagna, jeśli Go szczerze poproszę. Jest taki święty, który nawrócił się w wieku 33 lat, miał nieślubnego syna, a dziś każdy chyba zna przynajmniej jeden cytat ze św. Augustyna. Dla mnie wielką bohaterką jest jego matka i przy okazji patronka… wdów. Stawiam więc na św. Monikę.

monika

Patrzę teraz na ten team i proszę Cię popatrz razem ze mną. Święci – Maksymilian, Benedykt, Krzysztof, Antoni, Hubert i Monika. Czyż to Boskie Avengers nie jest cudowne? Och, jak ja bym chciał film o takich superbohaterach. Na szczęście mogę mieć ich na co dzień i zawsze liczyć na ich pomoc, w przeciwieństwie do wyimaginowanych postaci.


Z pewnością niejedna i niejeden z Was zauważył, że święta, która pojawiła się powyżej, nie jest Moniką, a Ritą. Przepraszam za to niedopatrzenie tych, którzy mogli poczuć zniesmaczenie, zdziwienie… Św. Monikę przeprosiłem osobiście, choć i tak wiem, że się na mnie nie gniewa i wspiera, trwa (w końcu doświadczenie z synem robi swoje).

Nauczony w szkole, że korekty trzeba robić tak, żeby pozostał jednak ślad po pierwowzorze, a ponadto umocniony faktem, że jestem niewierzący w przypadki, myślę że św. Rita znalazła się tu nieprzypadkowo. Może to znak, że trudny ze mnie obiekt i interweniować powinna tylko patronka spraw beznadziejnych?

Na koniec św. Monika – już na pewno 🙂

św monika

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s